Skoki narciarskie były dla mnie czymś absurdalnym, niezrozumiałym. To pewnie dlatego, że nigdy nie miałam odwagi walczyć o swoje marzenia, bałam się ryzyka. Z jednej strony czułam podziw do skoczków narciarskich, ale z drugiej nie rozumiałam jak można ryzykować życie, dla chwili przyjemności. Dla lotu trwającego zaledwie sześć sekund, a mogącego skończyć się upadkiem i kalectwem do końca życia. Czy ja jestem tchórzem, czy to oni są szaleńcami?
Z zaciekawieniem przyglądałam się kolejnym zawodnikom oddającym swój skok. Zastanawiałam się co oni odczuwają siedząc na belce, wybijając się z progu, czując gdy wiatr buja ich w locie czy podczas zachwianie przy lądowaniu. Jest to strach, czy to codzienność, której tak dzielnie stawiają czoła?
Odwróciłam się w stronę Kamila, mojego przyjaciela, który od lat jeździ na skoki jako służba medyczna. Dzięki niemu tu jestem, to właśnie on zaproponował mi współpracę gdy zdałam egzamin na ratownika narciarskiego.
- Nie rozumiem ich.
- Kolejne filozoficzne pytania Pani Aleksandry? – Zaśmiał się, za co dostał kuksańca w bok.
- Przestań. Po prostu jestem ciekawa, dlaczego oni to robią? Nie boją się? To jest dziwne.. – Dodałam zrezygnowana. Nie umiałam poradzić sobie z czymś, czego nie mogłam pojąć. W pewnym sensie zaczęło mnie to fascynować. Chciałabym poznać ich lepiej. Podejść do tego od psychologicznego punktu widzenia. Spróbować to zrozumieć.
- Te bo myślicielem zostaniesz! Chodź się napić czegoś ciepłego, bo zamarzniesz. – Kamil wybudził mnie z pewnego transu. Dopiero teraz zorientowałam, że pierwszy trening dobiegł końca. Miałam dziesięciominutową przerwę. Zaśmiałam się cicho i ruszyłam za nim prosto do ciepłego namiotu. Czułam zapach malinowej herbaty i to przeszywającego ciepło. W środku było sporo ludzi, parę skoczków, dziennikarze i nieznani mi ludzie. Poszłam za Kamilem do reszty ratowników. Byłam tam jedyną dziewczyną, ale jakoś szczególnie mi to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, czułam się dobrze w ich towarzystwie. Dorwałam się do herbaty. Przysłuchując się ich komicznym rozmową, co chwilkę wybuchałam śmiechem.
- Olka, powiem Ci, że w tej kurteczce Ci do twarzy. Wyglądasz jak mała, słodka panda- Dowalił Kuba, a oni zaczęli się ze mnie śmiać. Spojrzałam na niego z pogardą.
- Wole wyglądać jak panda niż jak pączek w maśle– Odwróciłam się i poczułam, jak na coś wpadam, a pusty kubek wypada mi z ręki.
- No cholera jasna czy ty naprawdę nie potrafisz normalnie chodzić?! Kupić Ci okulary?! – Wydarłam się na nieznanego chłopaka w kombinezonie.
- Przepraszam Aniele- Usłyszałam po angielsku. Momentalnie poczułam lekkie zażenowanie. Wydarłam się po polsku na zagranicznego skoczka, za to, że na niego wpadłam. Bardzo logiczne. Usłyszawszy śmiechy kolegów zawstydziłam się jeszcze bardziej. Bez słowa opuściłam głowę i odeszłam szybkim krokiem. Czym prędzej opuściłam namiot . Było strasznie zimno, ale nie miałam zamiaru wracać, po tej całej dziwnej sytuacji. A do drugiego treningu zostało mi jeszcze jakieś pięć minut. Wolałam już nigdzie sama nie chodzić, dlatego wróciłam z powrotem na miejsce dla służby medycznej. Usiadłam na ławeczce i spoglądałam w górę skoczni. Była piękna, taka magiczna, niesamowita. Kryła w sobie wiele nieokreślonych uczuć, a przede wszystkim tą tajemniczość. Chyba powoli mogłam śmieć stwierdzić, że zaczynam rozumieć miłość ludzi do tego sportu.
- Magiczna jest, prawda? – Spojrzałam na uśmiechniętego chłopaka, który usiadł obok mnie.
- To nie pojęte jak bardzo. – Zachwycałam się.
- Tu jest tak pięknie. Wszyscy zawsze chwalili Zakopane, nie rozumiałam dlaczego, dopiero rok temu zakochałem się w tym magicznym miejscu, w polskich kibicach, w tej atmosferze. Magia, po prostu magia.
- Strasznie miło słyszeć to co mówisz, ale nie wiem co na to Ci odpowiedzieć, na skokach jestem pierwszy raz. – Ściszyłam głos.
- Naprawdę? Dziwne gdy Cie zobaczyłem, myślałem, że od lat oglądasz skoki narciarskie, byłaś taka zapatrzona w nią. – Wskazał głową na Wielką Krokiew.
- Haha. Tak szczerze to niewiele o tym sporcie wiem, jedynie tyle co mi przyjaciółki opowiadają i gdy byłam mniejsza dosyć często je oglądam. W późniejszych latach jakoś brakowało mi czasu, miałam trochę inne zajęcia. Teraz, gdy już tu jestem, zastanawiam się za co ludzie kochają skoki narciarskie, za co wy to kochacie?
- Niewiele wiesz powiadasz. Hmm myślę, że da się coś z tym zrobić. Co Ty na to, abyśmy jutro gdzieś wyskoczyli? Wszystko bym Ci opowiedział. – Puścił mi oczko, a ja się szczerze uśmiechnęłam.
- Super, czemu by nie! ;)
- Cieszę się, że Ci się podoba. A tak w ogóle to kompletnie zapominałem, jestem Karl. – Podał mi rękę.
- Miło mi, a ja Ola – Uśmiechnęłam się. Wydawał się bardzo sympatyczny. A do tego w końcu może znalazłabym odpowiedź na pytania, które mnie nurtowały. Może ta praca wcale nie jest taka zła?
- Karl! Chodź szybko już się… Eee - Przerwał ktoś w połowie zdania, odwróciłam głowę i dostrzegłam „chłopaka z namiotu”.
- No już idę. Trzymaj się Ola i do zobaczenia jutro. – Ruszył szybko w stronę swoich nart.
- Do jutra – Odpowiedziałam. Wstałam z miejsca i spojrzałam na wpatrującego się w mnie blondyna.
- Przepraszam.. – Szepnęłam w jego stronę.
- Nie masz za co Aniele. – Odpowiedział również cicho i rozeszliśmy się. Czułam przez chwilkę dreszcze na całym ciele. To było dziwne uczucie. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i napisałam sms-a do Nikoli i Olgi.
„ Wysoki, ciemny blondyn, niebieskie oczy, z Niemiec. Kolega Karla. Kto to?” - Oczekując odpowiedzi, schowałam telefon do kieszeni i spojrzałam w górę skoczni. Czułam się taka obca. Mogłam jednak posłuchać przyjaciółek i zgodzić się aby opowiedziały mi coś o tym sporcie. W końcu miałam jeździć na skoki jako ratownik przez te parę miesięcy. Brakowało mi ich, na szczęście za miesiąc dojdą do nas, na razie są w połowie egzaminów. Poczułam wibracje w kieszeni, uśmiechnęłam się mimowolnie. Nie chciałam wyciągać na razie telefonu. Upajałam się jego głosem, zapisanym w mojej pamięci.
****
No to pierwszy rozdział za nami. Jak się podoba? Czekam na szczere opinię w komentarzach.
Pozdrawiam ;)
Witam Cię :) Życzę ci skarbie powodzenia :* wiesz jak kocham, jak piszesz :)) :*
OdpowiedzUsuńhttp://ti-amo-ancora.blogspot.com/
Jak zawsze świetnie :)
OdpowiedzUsuńPisz, pisz, życzę dużo weny, bo chce mieć co czytać :P